Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Balet dla mas

Balet dla mas

17.05.2016
Czyta się kilka minut
Piłka nożna dostarcza nie tylko silnych emocji. Może być również źródłem prawdziwie estetycznych uniesień.
F

Futbol brany na poważnie nie ma nic wspólnego z fair play. Jest nierozerwalnie związany z nienawiścią, zazdrością, chełpliwością, z pogardą dla wszelkich zasad i sadystyczną przyjemnością z oglądania przemocy: innymi słowy jest to wojna minus strzelanie” – pisał George Orwell. „Piłka nożna jest popularna, bo głupota jest popularna” – w podobnym duchu wypowiadał się Jorge Luis Borges. Nie wszyscy intelektualiści i literaci są jednak dla piłki tak surowi.

Wśród zafascynowanych futbolem pisarzy można wymienić choćby Alberta Camusa („Wszystko, co wiem o moralności i obowiązkach, zawdzięczam piłce nożnej”), Salmana Rushdiego (kibica Tottenhamu), Nicka Hornby’ego (fana Arsenalu), Anthony’ego Burgessa („Pięć dni pracować masz‚ mówi Biblia. Dzień siódmy jest dla Pana‚ Boga twego. A szósty na futbol”) czy Władimira Nabokowa („Miałem bzika na punkcie stania na bramce”). W Polsce mamy m.in. Jerzego Pilcha (kibica Cracovii), Wojciecha Kuczoka (kibica Ruchu Chorzów) i Marka Bieńczyka. Skąd bierze się korelacja (dodajmy: nie zawsze pozytywna) literatury i piłki?

Kluczem może być tu myśl jeszcze jednego futbolowego pisarza – Eduarda Galeano: „Niektórym wydaje się, że stadiony piłkarskie to wyspy. Nie wiedzą, że są one raczej lustrami, w których odbija się obraz świata, do którego wszyscy należymy”. Futbol jest częścią szeroko pojętej kultury, ale też – ze swoimi ideami, mitami, legendami i wojnami, chyba nie aż tak strasznymi, jak twierdził Orwell – może być tej kultury miniaturą, modelem albo metaforą. Futbol może być też miejscem spotkania, a czasem wręcz starcia kultur – w fascynująco barwnej grupie C ostatnich mistrzostw świata stanęły naprzeciw siebie cztery drużyny z różnych kontynentów: Grecja, Japonia, Kolumbia i Wybrzeże Kości Słoniowej.

Kulturowa rola piłki nożnej jest złożona – inną funkcję spełniają rozgrywki klubowe, inną reprezentacyjne. Zaś w warstwie najbardziej podstawowej szukać można podobieństw między piłką a innym dziwnym wytworem ludzkiej kultury, czyli sztuką.

Przyjrzyjmy się choćby językowi, którym posługują się publicyści piłkarscy: „architekt” (Michał Okoński o Andrei Pirlo), „artysta osobny” ( Rafał Stec o Zlatanie Ibrahimoviciu), „dzieło zbiorowe”, „spektakl” (stadion Manchesteru United nazywany jest „Teatrem Marzeń”) czy „aktorzy” – choć akurat to słowo nie kojarzy się kibicom piłkarskim najlepiej... Dymitr Szostakowicz, radziecki sędzia piłkarski i kibic Zenitu Leningrad, a w wolnych chwilach kompozytor, definiował piłkę jako „balet dla mas”. Czy można lepiej opisać taktyczne pomysły Pepa Guardioli?

Popularność sportu, a futbolu zwłaszcza (jak za Nohavicą śpiewają kibice Banika Ostrawa) ma co najmniej dwie składowe. Pierwsza, którą można by nazwać emocjonalną, związana jest z walką i wynikiem. Druga, określmy ją jako estetyczną, dotyczy mniej pierwotnych emocji, a bardziej świadomych decyzji. To ten element pozwala kibicom Realu Madryt oklaskiwać na Estadio Santiago Bernabéu Ronaldinho strzelającego ich drużynie kolejnego gola. Napięcie między tymi składowymi (u niektórych widzów dominuje pierwsza – oglądają piłkę jak boks, u innych druga – mecz jest dla nich przedstawieniem teatralnym) prowadzi do głębokich nieporozumień i sporów, których nie da się rozstrzygnąć: Guardiola czy Mourinho, Wenger czy Simeone, Bielsa czy van Gaal... Fraza „piękno futbolu” pada często w kontekście sensacyjnych rozstrzygnięć czy zwycięstw tych, których z góry skazano na porażkę (Grecja na Euro 2008, Leicester w obecnym sezonie) czy odrobionych jakby siłą woli strat (Liverpool), ale to tylko jedno oblicze tego, co w piłce piękne. Drugim są dzieła sztuki futbolowej – większe (perfekcyjne mecze), pośrednie (genialne akcje) i te elementarne (dryblingi, podania, strzały). Sztuka ta jest bardzo specyficzna – jedni opierają ją na kreacji, inni na destrukcji. Parady Buffona, wślizgi Thiaga Silvy, odbiory i przechwyty N’Gola Kanté, pressing drużyn Jürgena Kloppa – to wszystko też może zachwycić. Artyści futbolu muszą ze sobą walczyć, by dzieło było kompletne.

Piłka nie jest wyłącznie wojną, ani wyłącznie sztuką. Jest jednym i drugim.

Autor artykułu

Bartłomiej Kucharzyk (ur. 1984) jest psychologiem, prawnikiem i tłumaczem, członkiem Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych i koordynatorem Copernicus Festival. Fot. Adam Walanus

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz